W poniedziałek (8 maja) na placu generała Maczka obchodziliśmy 72. rocznicę zakończenia II wojny światowej. – To był wielki dzień dla wielu narodów – powiedział burmistrz Daniel Marchewka. – Koniec brutalności i odbierania z łatwością życia milionów ludzi.
Swoje zakończenie wojny wspominał porucznik w stanie spoczynku Piotr Gubernator, którego ten dzień zastał na froncie. – Służyłem w artylerii przeciwlotniczej – wspominał 94-letni kombatant. – Pierwszy dowiedział się nasz telefonista, który przez cały czas był na nasłuchu i śledził wiadomości ze sztabu. Nagle strasznie głośno zaczął wrzeszczeć: Koniec wojny! Koniec wojny! Żołnierze wskoczyli na armatę i zaczęli strzelać, też głośno krzycząc. Wybiegł zdenerwowany nasz dowódca, który aż rzucił czapką o ziemię. Wołał, żebyśmy przestali strzelać z armaty, bo jesteśmy na froncie, na obcej ziemi i nikt nie dostarczy nam nowych pocisków, a może będą jeszcze potrzebne. To odniosło skutek. Chłopaki przestali strzelać z działa, ale każdy wyjął broń krótką i co tam miał, żeby dalej strzelać na wiwat. Po zakończeniu działań wojennych mogliśmy wreszcie wróci do swoich domów, ale wówczas okazało się, że wielu z nas już nie ma domów, bo zostały nam zabrane na podstawie porozumień jałtańskich. Inni wracali na zgliszcza i w ruiny.
- Gubernator zwrócił się do dzieci i młodzieży. – Całe szczęście, że wy nie musicie walczyć o wolność z bronią w ręku, nie musicie ginąć – zaznaczył. – Ale za to wy musicie pracować, żeby Polska była wolna, silna i niepodległa.
Żagański regionalista Marian Ryszard Świątek tak opisuje zakończenie II wojny światowej w Żaganiu: „Niemieckim burmistrzem miasta został Otto Stahn. Jego siedziba mieściła się przy ul. Keplera 20. W fabryce sukna przy ul. Fabrycznej pracowało ok. 400 niemieckich pracowników. Fabryka wytwarzała tkaniny dla potrzeb armii radzieckiej. Jesienią zakład przekazano pod polską administrację. Również w innych przedsiębiorstwach i zakładach rzemieślniczych pracowało wielu niemieckich fachowców. Pastor Schmiechen po powrocie z obozu w Żmigrodzie uporządkował z wiernymi kościół ewangelicki, a 18 marca odprawiono w obecności 70 wiernych niedzielne nabożeństwo. Od tego dnia zezwolono też Niemcom grzebać zmarłych na obu żagańskich cmentarzach. Cmentarz na górce służył dla mieszkańców mieszkających po lewej stronie Bobru zaś dla pozostałych cmentarz przy ul. Krętej. Niemcy nie mieli prawa przechodzić na drugą stronę rzeki przez tymczasowy drewniany most. Pastor Smiechen otrzymał zgodę na odprawianie nabożeństw dla wiernych mieszkających pod drugiej stronie rzeki w jednym z domów przy ul. Śląskiej. W pałacu Rochusburg przy ul. Żarskiej (w czasie wojny mieścił się w nim urząd budowlany niemieckich sił powietrznych) od 1 marca ulokował się sztab i dowództwo 1 Frontu Ukraińskiego na czele z marszałkiem Iwanem Koniewem. Sztab przygotowywał operację berlińską, którą rozpoczęto 16 kwietnia. W maju, po podpisaniu kapitulacji w pałacu w dalszym ciągu mieściło się dowództwo i sztab 1 Frontu Ukraińskiego. Później przez jakiś czas ulokowane były w nim radzieckie instytucje wojskowe, a po opuszczeniu go przez Rosjan popadł w kompletna ruinę. Cywilną władzę w mieście przekazano pierwszemu polskiemu burmistrzowi Żagania Franciszkowi Walterowi dopiero 18 czerwca”.
(mt)
©℗ Materiał oraz zdjęcia są chronione prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie artykułu i zdjęć tylko za zgodą Urzędu Miasta Żagań.





