Piękne płocie, okonie i liny można było znaleźć w wędkarskich siatkach podczas sobotnich zawodów, zorganizowanych przez koło nr 1 Polskiego Związku Wędkarskiego. Po zważeniu wszystkie ryby ponownie trafiły do stawu.
W zawodach o Puchar Daniela Marchewki, Burmistrza Miasta Żagań wzięło udział 27 osób, w tym trzech juniorów. – Mam 16 lat, a łowię od 8 roku życia – powiedział nam Łukasz Jeżak. – Zacząłem jeździć na ryby z tatą i bardzo mi się spodobało. Złapałem bakcyla. Teraz nie wyobrażam sobie innego hobby.
Najstarszym uczestnikiem był 80-letni Stefan Musiał. Kierownikiem zawodów był Robert Kowal. Wspierali go Tadeusz Chruścicki i Zbigniew Giepard, zaś logistyką zajęła się żona pana Roberta, Agnieszka Kowal.
Rywalizacja odbywała się na stawach nr 2 i 3 na Gryżycach. Jedynym kryterium była waga złowionych w ciągu czterech godzin ryb. – Łowię od dziecka – zaznaczyła pani Agnieszka. – Zaczynałam razem z bratem na gliniankach. Kilka lat temu zaczęłam podchodzić do tego bardziej sportowo. Złowione ryby wypuszczamy, zaś jeśli mamy ochotę na rybę na obiad, to kupujemy w sklepie filety.
Pani Agnieszka na swoim koncie ma sporo sukcesów wędkarskich. Podczas poprzednich zawodów, w których brała udział, wyciągnęła 17 kilogramowego karpia, który oczywiście po zważeniu trafił do wody.
Żagańscy wędkarze dbają o otoczenie stawów, którymi się opiekują, a także regularnie je zarybiają. – Staramy się, aby ekosystem stawów był w równowadze – wyjaśnia R. Kowal. – Zarybiamy je różnorodnymi, ale wyłącznie rodzimymi gatunkami. Wszystkie działania są prowadzone pod nadzorem ichtiologa. Mamy tutaj płocie, okonie, liny, a także szczupaki, leszcze i sandacze.
Największą radość wędkarzom przynosi zważenie, sfotografowanie i sfilmowanie najwspanialszych okazów, które po chwili trafiają ponownie do stawu.
Wędkarze zostali rozstawieni na poszczególnych stanowiskach, wzdłuż stawu. O godz. 14.00 zawody zostały oficjalnie zakończone, ale trochę czasu zajęło, zanim komisja zważyła połowy każdego z zawodników. Niektórzy dysponowali sprzętem za kilka tysięcy złotych, inni mieli dużo skromniejsze wędki. Jednak podczas ważenia okazało się, że to nie ma znaczenia. Wędkarze byli oddaleni od siebie o kilka metrów, a ilość złowionych ryb znacznie się różniła. – W grę może wchodzić mnóstwo czynników – tłumaczyli zawodnicy. – Losowaliśmy miejsca, więc nie było można wcześniej przygotować sobie łowiska, wysypując karmę dla ryb. Być może wcześniej była sypana zanęta w niektórych miejscach, a ryby się do niej przyzwyczaiły i przypływają. Sprzęt nie ma tak dużego znaczenia. Trzeba umieć łowić. Jednemu nie pomagają drogie wędki, inni zamoczą w wodzie przysłowiowy kij w zaraz wyciągają rybę.
Uczestnicy zaznaczali, że to ich pasja i sposób na życie. Że dzięki wędkarstwu mogą obcować z przyrodą i dbać o środowisko. A przy tym również czuć adrenalinę podczas sportowych zmagań.
W październiku żagańscy wędkarze zapraszają jeszcze na dwie edycje zawodów, które zamkną sezon.
W mistrzostwach o Puchar Burmistrza, w grupie wiekowej seniorów zwyciężył Paweł Siembida, który złowił 6,15 kg ryb. Drugi był Rafał Malinowski (4,87 kg), trzeci Paweł Wojtal (4,46 kg). W kategorii juniorów wygrał Mateusz Rutkowski (0,81 kg), drugie miejsce zajął Łukasz Jeżak (0,40 kg), trzeci był Konrad Ciesielski, który niestety, nic nie złowił.
Zwycięzcy otrzymali puchary i talony do sklepów wędkarskich. Nagrody ufundował Burmistrz Miasta Żagań.
(mt)
Fot. Małgorzata Trzcionkowska
Wędkarze z żagańskich kół zapraszają na kolejne zawody w październiku.
©℗ Materiał oraz zdjęcia są chronione prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie artykułu i zdjęć tylko za zgodą Urzędu Miasta Żagań.





