W Muzeum Obozów Jenieckich w Żaganiu gościła Marion Ramackers, konsul do spraw kulturalnych w Konsulacie Generalnym Republiki Niemiec we Wrocławiu. Towarzyszył jej Michał Tomiczek z referatu kultury i prasy. Goście chcą nawiązać współpracę przed przyszłorocznymi obchodami 75 rocznicy Wielkiej Ucieczki.

Żagańskie muzeum od lat propaguje w Niemczech Ingo Hauck, który kilka lat temu nawiązał współpracę z Markiem Łazarzem, dyrektorem żagańskiej placówki. Pisał wówczas pracę magisterską o Wielkiej Ucieczce i podczas zbierania materiałów stał się swoistym „ambasadorem” naszego muzeum w Niemczech. – Gościmy u nas najwięcej Brytyjczyków i Amerykanów – zaznaczył M. Łazarz. – Chcielibyśmy, aby również Niemcy mieli możliwość poznania wspólnej historii, która często była trudna i niejednoznaczna. Wcześniej często była postrzegana przez pryzmat hitlerowskich obozów koncentracyjnych. Jednak w niemieckim Sagan sytuacja wyglądała inaczej. Tu przestrzegano Konwencji Genewskiej.

Dyrektor opowiedział konsul Marion Ramackers i M. Tomiczkowi o historii Friedricha-Wilhelma von Lindeiner-Wildau, komendanta Stalagu Luft III i jego zastępcy majora Gustava Simoleita. Pamiątki związane z nimi można oglądać w gablocie w MOJ. Obaj byli ciekawymi postaciami. Po wojnie utrzymywali dobre kontakty z jeńcami, których wcześniej pilnowali. – Tuż przed Wielką Ucieczką wyszły rozporządzenia władz niemieckich, że uciekinierzy z obozów jenieckich będą traktowani jako potencjalni dywersanci i szpiedzy – opowiedział M. Łazarz. – Zamiast do macierzystych obozów będą przekazywani SS lub Gestapo. To bezpośrednio zagrażało bezpieczeństwu w obozie. W swoich wspomnieniach komendant napisał, że wolałby sobie strzelić w głowę, niż skrzywdzić jeńców.

Major dr Gustav Simoleit był szefem wydziału organizacyjnego i zastępcą komendanta obozu. Przed II wojną światową był wykładowcą pedagogiki, historii, geografii i etnologii w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Lęborku (Lauenburg). Autor trzech książek: „Kozacy dońscy i ich kraj”, „Przyczółek na Pomorzu Wschodnim” oraz „Niemcy Wschodnie i Europa Wschodnia). Był też poliglotą, znakomicie znał język angielski, a także polski i rosyjski. 27 stycznia 1945 roku Simoleit nadzorował pieszą ewakuację obozu z Żagania do Sprembergu, a następnie wraz z jeńcami amerykańskim został przetransportowany koleją do Norymbergii i dalej do Stalagu VIIA w Moosburgu koło Monachium. Gdy wojska generała Pattona wyzwoliły obóz, poddał Stalag VIIA Amerykanom i pozostał w Moosburgu jako jeniec wojenny. – Po wojnie utrzymywał  kontakty ze swoimi byłymi podopiecznymi, a nawet brał udział w ich zlotach.

Friedrich-Wilhelm von Lindeiner-Wildau był również doskonale wykształcony i znał pięć języków. Po Wielkiej Ucieczce 24 marca 1944 roku został aresztowany. Po zamordowaniu 50 jeńców na rozkaz Hitlera doznał zawału serca i załamania nerwowego. Jego proces był sfingowany. Postawiono mu zarzut nieposłuszeństwa oraz narażenie na poważny szwank ważnych interesów Rzeszy. Skazany na rok więzienia ostatecznie trafił do szpitala psychiatrycznego w Zgorzelcu. Pod koniec stycznia 1945 roku wrócił do Żagania i został komendantem obrony miasta. Ranny podczas walk, udając martwego uniknął pojmania przez Rosjan. Przedarł się na zachód i dostał się do niewoli brytyjskiej, gdzie spędził dwa lata. Po wojnie von Lindeiner osiedlił się we Frankfurcie nad Menem, gdzie zmarł 22 maja 1963 r., w wieku 82 lat.

Dla gości Żagań był jednym z przystanków na dłuższej trasie. Obiecali nawiązanie kontaktów i udział Niemców w przyszłorocznych obchodach Wielkiej Ucieczki. M. Łazarz przekazał pani konsul książkę o komendancie obozu, wydaną w języku angielskim.

Tekst i foto Małgorzata Trzcionkowska

Dyrektor Marek Łazarz wraz z gośćmi: konsul Marion Ramackers i Michałem Tomiczkiem.

©℗ Materiał oraz zdjęcia są chronione prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie artykułu i zdjęć tylko za zgodą Urzędu Miasta Żagań.