W piątek (10 lutego) obchodziliśmy 77. Rocznicę zsyłki Polaków na Sybir. – Gdy zakładaliśmy nasze koło w 1989 roku było nas 333 wspomina Maria Jastrzębska, szefowa żagańskiego związku Sybiraków.

10 lutego 1940 roku Maria Jastrzębska miała 11 lat. Wraz z rodzicami, trójką rodzeństwa i 90-letnią babcią mieszkała we wsi Harbuzów koło Tarnopola. – W nocy usłyszeliśmy łomotanie kolbami do drzwi – wspomina. – Do domu weszli żołnierze i kazali się natychmiast pakować. Ci nasi byli w miarę „ludzcy”, bo pozwolili mamie zabrać trochę jedzenia i rozkręcone łóżko. Inni Polacy byli wyganiani na 30 stopniowy mróz w samych kapciach i piżamach.

Tej nocy z domów wygoniono trzy polskie rodziny. Na ich domy już czekali sowieccy leśnicy. Przerażonych i zziębniętych ludzi zapakowano do wagonów. Po 70 do każdego. Bez żadnego ogrzewania. Leżeli więc na podłogach i starli się ogrzewać własnymi ciałami. – Nasza podróż trwała miesiąc – wylicza pani Maria. – W tym czasie nie wychodziliśmy na zewnątrz, nie myliśmy się, a potrzeby załatwialiśmy w wagonie. Gdy wreszcie otwarto drzwi, widok był straszny. Ludzie cuchnęli i byli skrajnie wycieńczeni.

Trafili do dzikiej tajgi w Krasnouralsku. Rodziny zostały poupychane w barakach. Młodzież została zapędzona do wyrębu lasu, dorośli do pracy w kopalni. Do tego żywili się jedynie bardzo skromnymi racjami chleba. Po dwóch latach życia w takich warunkach ojciec i babcia pani Marii zmarli z głodu. – Jedyną winą mojej rodziny było to, że tato służył w armii generała Józefa Hallera – dodaje M. Jastrzębska.

Do Żagania pani Maria przyjechała gdy miała 17 lat. Potem 50 lat przepracowała w żagańskiej „Wełnie”. – Za komuny często próbowałam mówić o zsyłce na Sybir i o naszym życiu – tłumaczy. – Jednak od przełożonych słyszałam, żebym nie gadała głupot. Że to kłamstwo. Dopiero Solidarność dała nam możliwość mówienia o tym, co nas spotkało.

88-letnia M. Jastrzębska podkreśla, ż bardzo ważne jest przekazywanie pamięci. Z tego powodu bardzo często spotyka się z młodzieżą i opowiada o tamtych czasach. Żeby oprócz krzyży i pomników, po coraz starszych Sybirakach pozostała również pamięć.

Podczas obchodów w Sali Ślubów Pałacu Książęcego szefowa żagańskiego koła otrzymała medal Zasłużony dla Związku Sybiraków z rąk Edwarda Daszkiewicza, zastępcy prezesa zarządu oddziału Związku Sybiraków w Zielonej Górze.

W uroczystości wzięła również udział młodzież z Zespołu Szkół nr 1. Uczniowie Adriany Majchrzyk otrzymali nagrody za udział w konkursie plastycznym „Moja szkoła życia – o edukacji podczas zesłania”. Laureatami etapu wojewódzkiego konkursu zostali: Agata Czyrska z klasy VB, Bartosz Wacławiak z kl. VI B, Karolina Sobieszek z VC, Maja Mackiewicz z VB, Natan Ślężak z VB i Natalia Woś z VA – wszyscy z PSP 7. W konkursie literackim wygrał Krystian Szaniawski z klasy IIA Gimnazjum nr 1, pod opieką Haliny Pilarczyk. – Dzięki nauczycielce spotkałem się z Sybirakiem z Żagania – opowiada Krystian. – Jego relacja była tak szczera i prawdziwa, że zrobiła na mnie ogromne wrażenie.

(mt)

©℗ Materiał oraz zdjęcia są chronione prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie artykułu i zdjęć tylko za zgodą Urzędu Miasta Żagań.