Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska w Zielonej Górze nałożył karę w wysokości 500 tys. zł na firmę Laritech Recykling sp. z o.o. za naruszenie warunków zezwolenia – decyzji Starosty Żagańskiego. Ale śmieci w byłych „Kontenerach” przy ul. Tartakowej na osiedlu Moczyń nadal leżą.

Przypomnijmy, że mieszkańcy Moczynia alarmowali o przywożeniu śmieci z Europy na teren byłego zakładu „Kontenery” już w grudniu ubiegłego roku. Wówczas właścicielem upadłego zakładu był Bolesław Galent, były przewodniczący rady gminy wiejskiej Żagań. Jako pierwsze zareagowało miasto Żagań, które złożyło zawiadomienia o nielegalnym procederze do prokuratury, policji, straży granicznej i wielu innych instytucji. 28 lutego Rada Miasta Żagań podjęła stanowcze stanowisko wobec „bomby ekologicznej” przy Tartakowej, które zostało rozesłane do wielu instytucji. Od tego czasu wielokrotnie padały obietnice i były wyznaczane terminy na usunięcie śmieci. Zmieniali się też właściciele terenu.

Obietnice na spotkaniu

Ostatnie spotkanie z mieszkańcami osiedla Moczyń odbyło się 6 września. Wzięli w nim udział m.in. burmistrz Daniel Marchewka, dyrektor Zbigniew Białkowski, szef Departamentu Infrastruktury i Oświaty, sekretarz miasta Magdalena Wiadomska-Łażewska, Roman Ciszewski, naczelnik Wydziału Gospodarki Nieruchomościami i Ochrony Środowiska, Jacek Stępień, państwowy powiatowy inspektor sanitarny, młodszy aspirant Krzysztof Stankowski z zespołu do walki z przestępczością gospodarczą żagańskiej policji, Maciej Boryna, członek zarządu powiatu żagańskiego oraz Marek Kopta, wicestarosta żagański, a także radni i mieszkańcy osiedla.

Wicestarosta podkreślił, że zezwolenie na składowanie śmieci zostało cofnięte. Zaznaczył też, że doręczanie wszelkiej korespondencji Laritechowi jest bezskuteczne, ponieważ w siedzibie we Wrocławiu nikt nie odpowiada, zaś na miejscu, siedziba mieści się w sklepie spożywczym w Jeleninie.

Z Londynu do Jelenina

Efektem kontroli i postępowań jest decyzja o karze nałożonej na Laritech Recykling przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w wysokości 500 tys. zł. Została ona wysłana na oba adresy: czyli do  Wrocławia i do Jelenina.

W związku z toczącym się postępowaniem adres w Jeleninie został zweryfikowany. Okazało się, że pod podanym na decyzji adresem nie mieści się żaden sklep, a zabudowania i stodoły. Na murze widnieje tabliczka: Sauber Recykling. Od stróża pozyskano informacje, że współwłaścicielem terenu jest Bolesław Galent wraz z kuzynem. Podczas kontaktu telefonicznego z B. Galentem uzyskano informacje na temat Tomasza Kulczyckiego, który przewijał się jako pełnomocnik w firmie Laritech i Sauber Recykling. Okazało się, że B. Galent ma z nim stały kontakt i podał nam jego numer telefonu. Mimo wielokrotnych prób nie udało się skontaktować z T. Kulczyckim.

Inna firma w Wielkiej Brytanii

Po sprawdzeniu w publicznych informacjach okazało się, że spółka Sauber Recykling powstała 9 lutego 2017 roku, a jej prezesem jest 24-latek. Jedynym udziałowcem (100 udziałów o wartości 5 tys. zł) jest  Colsulting & Recycling Of Secondary Raw Materials And The Production Of Alternative Fuels Ltd  – czyli powstała w Wielkiej Brytanii spółka zajmująca się sprowadzaniem i recyklingiem surowców wtórnych oraz produkcją paliw alternatywnych. Jej szefem jest ten sam Tomasz Kulczycki, który występował w spółce Laritech i Sauber Recykling. Pod wskazanym adresem w Londynie znajduje się brytyjski zarząd innej firmy, zajmującej się kolportażem i konsultingiem. Spółka wzywa spółkęPodczas spotkania w szkole na osiedlu Moczyń ujawnił się kolejny właściciel terenu byłych „Kontenerów”, firma Kochee. W jej zarządzie nadal oficjalnie figuruje Bolesław Galent. Jej nowy prezes Janusz Hołowiński przekonywał, że spółka całkowicie się zmieniła i prowadzą ją nowi ludzie. Konsorcjum Kochee 6 września wysłało do Laritech Recykling i Tomasza Kulczyckiego kategoryczne wezwanie do usunięcia odpadów z Moczynia, dając termin zakończenia prac do 15 września tego roku. W czwartek 21 września pojechaliśmy na Tartakową, aby sprawdzić, czy śmieci zniknęły. Rzeczywiście, na terenie zakładu, od strony lasu było ich jakby trochę mniej. Ale z drugiej strony góra wyraźnie urosła. Na skrzynce pocztowej, przymocowanej na ogrodzeniu widniał numer telefonu. Okazało się, że szef jest na miejscu. Był też pracownik, który uczestniczył w spotkaniu z mieszkańcami osiedla Moczyń, jednak nie chciał się przedstawić. Janusz Hołowiński powiedział nam, że Laritech nie wywiązał się z usunięcia odpadów, wobec czego Kochee zobowiązuje się do wywiezienia śmieci na własny koszt.

Kolejne obietnice

Prezes zapewnił, że są prowadzone rozmowy z Zakładem Zagospodarowania Odpadów w Marszowie, które powinny zostać sfinalizowane na początku października. Kosztami operacji ma w rezultacie zostać obciążona spółka Laritech Recykling.Podczas spotkania na Moczyniu zniecierpliwieni mieszkańcy mówili, że tyle razy byli zwodzeni przez kolejne osoby występujące jako właściciele terenu, że już nikomu nie ufają. Nowemu Konsorcjum Kochee również. Także burmistrz Daniel Marchewka jest zniecierpliwiony obietnicami. – Jeśli znowu nie zostaną one spełnione – komentuje – to koszty uprzątnięcia terenu zgodnie z prawem będzie musiał pokryć organ, który wydał pozwolenie na składowanie odpadów, a następnie je cofnął. To oznacza, że problem spadnie na starostwo, które będzie musiało się z nim uporać.

(mt)

Fot. Adam Żyworonek

Część odpadów została uprzątnięta z jednej strony zakładu, ale urosła góra z drugiej strony.

©℗ Materiał oraz zdjęcia są chronione prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie artykułu i zdjęć tylko za zgodą Urzędu Miasta Żagań.