Nie tylko my tęsknimy za śniegiem w Boże Narodzenie
W grudniu wokół nas unosi się świąteczny nastrój. Marzymy o choince, spotkaniach z rodziną i wspólnym rozpakowywaniu prezentów. W tym roku wraz z nami będą świętować żołnierze z 2. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej z 1. Dywizji Piechoty stacjonującej w Fort Riley w stanie Kansas. Jak Boże Narodzenie obchodzą mieszkańcy Żagania, a jak nasi goście z US Army? Czy nasze obyczaje bardzo się różnią?
Aleksander Nowodworski z Żagania Moja rodzina pochodzi z Wołynia. Oczywiście zawsze była pięknie ozdobiona choinka, a ja najbardziej pamiętam babkę pieczoną w garnku, kołacz i surową kiełbasę. Moim najwspanialszym prezentem, z którego bardzo się cieszyłem, były drewniane łyżwy. Gdy pojawili się Sowieci, ojciec od razu kazał w kilka minut rozebrać choinkę, bo żołdacy mówili, że tylko kułacy je mają.
Specjalista Andrew Anderson z Middlerfue w stanie Michigan Mieszkam w małym miasteczku, liczącym cztery, pięć tysięcy mieszkańców. U nas śnieg zaczyna padać już w połowie października. Przed Bożym Narodzeniem ludzie dekorują domy i ulice. Ale najważniejsze są świąteczne parady. Biorą w nich udział: burmistrz, strażacy, policjanci, a także grupy artystyczne. Grają orkiestry szkolne. Jest bardzo miło i uroczyście.
Andrzej Kołecki z Żagania Urodziłem się w Żaganiu. Czasy były ciężkie i za wszystkim trzeba było stać w kolejkach. Za pomarańczami, za śledziami i innymi potrawami świątecznymi. Ja byłem starszy od mojego brata i musiałem też stać w kolejkach, żeby zdobyć upragnione towary. Na stole było to, co udało się wystać. Ale mimo biedy zawsze była choinka i kolędy. A później wszyscy szliśmy do dużego kościoła na pasterkę. Ludzi były tłumy, bo jeszcze nie było kościoła wojskowego i na Moczyniu.
Bronisław Weselak z Żagania Pochodzę spod Lwowa, z bogatej rodziny. Tato przez wiele lat pracował w Ameryce i za zarobione pieniądze kupił duże gospodarstwo rolne. Było nas 10 rodzeństwa, ale dla każdego dziecka był prezent. Ja pamiętam, jak dostałem od ojca piękny tornister do szkoły. Na stole były barszcze, pierogi, ryby i wiele innych smakołyków. Potem przyszli Sowieci i stwierdzili, że jesteśmy kułakami i wywieźli nas na Sybir.
Major Christofer Franca z Ortonville w Michigan W mojej miejscowości mieszka ok. 700 osób. Wszyscy się znamy i pozdrawiamy. Przed świętami dekorujemy nasze domy lampkami i innymi ozdobami. Są szopki ze świętymi figurami, podobnie, jak w Polsce. W domach obowiązkowo muszą być choinki. Ja lubię żywe. Jeździmy po nie wraz z dziećmi na specjalną farmę, na której wybieramy nasze drzewko.
Genowefa Przeradzka z Żagania Pochodzę z województwa włocławskiego i miałam trzy siostry. W domu zawsze czekało się na pierwszą gwiazdkę. Dopiero gdy się pojawiła, można było siadać do stołu. Obowiązkowo były śledzie, pierogi z kapustą i jemioła pod sufitem. Dzieci dostawały prezenty robione własnoręcznie przez mamę. Szaliki, czapki, itp. Najpierw przędła wełnę, a z włóczki robiła piękne rzeczy. Bardzo czekaliśmy na świąteczny czas, żeby być znowu razem. Śpiewaliśmy kolędy, a później starsi szli na pasterkę.
Jadwiga Kiełczewska z Żagania Mój tato był w Żaganiu, gdy w 1946 roku przyjechała do miasta moja mama, z Białegostoku. Ja urodziłam się w Żaganiu i to jest moje miasto. W naszym domu zawsze była choinka, opłatek i potrawy wigilijne. Oczywiście bez mięsa. Nie było też cięższego alkoholu. Dorośli bawili się przy lampce wina. Najbardziej smakowała mi kutia z makiem, karp w galarecie i smażone ryby. To dla mnie ważne smaki z dzieciństwa.
Kapitan Orlandon Howard z Dallas w Teksasie U nas w Boże Narodzenie jest zazwyczaj kilkanaście stopni ciepła. Bywa, że pada śnieg, ale w styczniu lub w lutym. W mieście nie ma farm z choinkami, ale dla rodzin wojskowych zapewnia je armia i są dostępne na terenie jednostki. Oczywiście domy i ulice są pięknie udekorowane. Ja najbardziej lubię w święta patrzeć na moją córkę, gdy otwiera prezenty. Tak bardzo się z nich cieszy. Najbardziej cieszy się z klocków Lego. Będzie mi brakowało rodziny podczas świąt.
Regina Nowotna z Żagania Pochodzę z okolic Górjca, gdzie obecnie są największe w Polsce sady. W domu było siedmioro dzieci i panowała bieda. Na wigilijnym stole najczęściej był placek. Mama bardzo kombinowała, żeby znalazło się coś więcej. Gdy miałam 15 lat wyjechałam z domu do Warszawy, żeby pracować jako opiekunka dla dzieci. Potem, w 1953 roku przyjechałam do Żagania, zrobiłam kursy i zostałam tkaczką oraz brakarką w dawnej Wełnie.
Specjalista Richard Harvy z Caro w Michigan W Boże Narodzenie w moim miasteczku jest zimno i pada śnieg. Zwykle jest go ok. 30 cm. Najważniejsze jest, żeby ten czas spędzać z rodziną, która przyjeżdża z całych USA. Co roku spotykamy się w innym domu. Jest indyk, słodkie ziemniaki, szynka, sałatki. Ale najbardziej tęsknię przez cały rok za ciastami, które piecze moja babcia. Są najwspanialsze na świecie i nic nie dorównuje ich smakowi.
Teresa Kumor z Żagania Pochodzę z lubelskiego. W domu było pięcioro dzieci. Same dziewczyny. Rodzice bardzo się starali, żeby zorganizować dla nas piękne Święta Bożego Narodzenia. Obowiązkowo była choinka, a na stole najbardziej pamiętam groch z kapustą. Wszystkie potrawy były inne, lepsze niż teraz. Na przykład mama używała oleju lnianego, który kobiety same tłoczyły. Miał zupełnie inny zapach i smak. Dzieci raczej nie dostawały prezentów, bo było biednie, ale na mikołajki zawsze były pod poduszką słodycze.
Władysław Soroka Jako młody człowiek mieszkałem na wsi pod Żaganiem. Moim najwspanialszym wspomnieniem świątecznym był pierwszy pocałunek. Miałem 14 lat, a moja dziewczyna 24 lata. Do dziś pamiętam drzewo, pod którym się pożałowaliśmy. Mam z nią kontakt do dzisiaj. Czasami się spotykamy i rozmawiamy ze sobą. A wspomnienie jest dla mnie ciągle piękne i żywe.