Od miesiąca trwa medialna dyskusja na temat poligonu w Żaganiu. Rozpoczęto ją 6 marca 2015 roku artykułem “Dosyć tego poligonu “. Pragniemy pokazać Państwu, w jakim tonie toczy się obecnie dyskusja, jak wyglądają pytania stawiane w tej sprawie, jakie kierunki rozwoju sytuacji zostają kreowane w kontekście poligonu. Pozostawiamy Państwa ocenie, komu służy ten sposób debaty publicznej.
Aneta Czyżewska, Gazeta Lokalna: Dlaczego zorganizował Pan zbiórkę podpisów w ramach akcji “Żagań stoi murem za wojskiem ” w odwecie na akcję mieszkańców Moczynia?Burmistrz Daniel Marchewka: Przeciwnie. Sugerowanie jakiegokolwiek odwetu z mojej strony jest krzywdzące. Akcja “Żagań stoi murem za wojskiem ” ma na celu pokazanie naszego poparcia dla funkcjonowania wojska w mieście. Szanuję akcję mieszkańców Moczynia, czego wyrazem jest ujęcie w stanowisku władz miasta ich prośby o zmniejszenie dyskomfortu w działaniu poligonu. Aneta Czyżewska, Gazeta Lokalna: Gdy pytałam mieszkańców podpisujących się na listach na ul. Warszawskiej w ramach Pana akcji odbierali to jako poparcie dla wojska, które ktoś chce zlikwidować. Tylko nikt nie chce. Mieszkańcy Moczynia zwrócili się do MON z prośbą o przesunięcie ćwiczeń na poligonie. Nikt z nich nie chce likwidacji wojska. Bardzo dobrze Pan o tym wie, bo dostał Pan do wiadomości pismo, które wysłali do MON. Burmistrz Daniel Marchewka: Niestety dla oddalonego o wiele kilometrów od Żagania Ministerstwa Obrony Narodowej sugestie o uciążliwości związanej z funkcjonowaniem Garnizonu Żagań mogą budzić odczucia, że wojsko powoduje uszczerbek w funkcjonowaniu miasta. Tak nie jest, ale każdy sygnał, który mógłby spowodować osłabienie wzmacniania kadrowego 34 Brygady Kawalerii Pancernej, a co za tym idzie wstrzymania powstania 2 tysięcy miejsc pracy w Żaganiu, trzeba traktować poważnie i dawać dowody rozwiewające wątpliwości. Musimy liczyć się z tym, że w Polsce w wielu miejscach są grupy, które bez wahania wykorzystają sytuację na naszą niekorzyść i będą zabiegać o przejęcie naszych etatów. Przykładem walki o wojsko była walka o leopardy, kiedy to mieszkańcy Żagania pokazali pełne poparcie dla wojska, wpłynęli na podjęcie przychylnej decyzji przez Ministra Obrony Narodowej. Aneta Czyżewska, Gazeta Lokalna: Co po spotkaniu Pana z mieszkańcami na Moczyniu, prawie 2 miesiące temu zrobił Pan w tej sprawie -męczących wystrzałów poligonowych? Konkretnie. Burmistrz Daniel Marchewka: Podczas spotkania 3 marca mieszkańcy Moczynia oświadczyli, że są w trakcie zbierania podpisów. Ich petycja wpłynęła do Urzędu Miasta 30 marca 2015 roku. Przekazujemy ich sugestie odpowiednim instytucjom uprawnionym do prowadzenia w tej sprawie postępowania, aby można było obiektywnie ocenić wymiar dyskomfortu sugerowanego przez mieszkańców. Jako Urząd w tym przypadku zachowujemy bezstronność procesową i czekamy na właściwe opinie. Jestem orędownikiem postawienia ekranów dźwiękochłonnych na obrzeżach poligonu. Warto również podkreślić, iż eskalację problemu wywołał artykuł zamieszczony w Państwa gazecie 5 marca pod tytułem “Dość tego poligonu “. Wskazywał on jednoznacznie na olbrzymią niechęć mieszkańców do wojska w Żaganiu. Proszę zrozumieć, że konflikt kształtują również media podobnymi artykułami. Aneta Czyżewska, Gazeta Lokalna: Czy wie Pan, że od kilku lat trwa przy Moczyniu wycinka drzew i to być może brak naturalnej bariery przyczynił się do tego, że odgłosy z poligonu są bardziej dokuczliwe? Czy jest możliwe, aby miasto wraz z nadleśnictwem dokonało nasadzeń szybko rosnących drzew?Burmistrz Daniel Marchewka: Trudno jest mi się wypowiedzieć w tym zakresie, ponieważ miasto nie ma wpływu na gospodarkę leśną prowadzoną przez nadleśnictwo. Z przykrością stwierdzam, że do zadań własnych gminy nie należy prowadzenie nasadzeń w lasach, a dokonywanie takich działań prowadziłoby do postawienia zarzutów o naruszenie dyscypliny finansów publicznych przez burmistrza. Wspomniane sugestie przekazane zostaną do właściwego nadleśnictwa. Aneta Czyżewska, Gazeta Lokalna: Jak skomentuje Pan fakt, że mieszkańcy Moczynia uważają, iż Pana akcja z podpisami jest skierowana przeciwko nim i w związku z tym chcą doprowadzić do odwołania Pana z funkcji burmistrza. Burmistrz Daniel Marchewka: Jestem otwarty na spotkanie z mieszkańcami Moczynia i wyjaśnienie, że nie kieruję w najmniejszym stopniu żadnych ruchów przeciwko komukolwiek w Żaganiu. Przeciwnie. Walczę o to, aby Żagań się rozwijał i abym mógł każdemu spojrzeć w oczy. Jeżeli mieszkańcy odwołają mnie z funkcji burmistrza, uszanuję to i znajdę swoje miejsce w życiu. Aneta Czyżewska, Gazeta Lokalna: Czy nie uważa Pan, że burmistrz powinien być włodarzem wszystkich mieszkańców, nawet tych, którzy mają inne niż on zdanie?Burmistrz Daniel Marchewka: Każdy człowiek ma swoje wady i ułomności. Nie jestem ideałem, ale jednego nie można mi odmówić -staram się budować zgodę i kompromis, czego przykładem jest nasza współpraca z Żarami oraz pokorna postawa względem wielu sytuacji, które spotykają mnie każdego dnia. Szanuję każdego, kto ma odmienne zdanie i zapraszam do dialogu. Aneta Czyżewska, Gazeta Lokalna: Czy nie uważa Pan, że teraz zamiast pomóc w rozwiązywaniu problemu mieszkańcom Moczynia konfliktuje Pan miasto? Dodatkowo zakłamując rzeczywistość, bo podkreślam, że mieszkańcy Moczynia nie są przeciwko wojsku czy poligonom, żądają jedynie przesunięcia wystrzałów. Burmistrz Daniel Marchewka: Powyższa sugestia jest bardzo krzywdząca, ponieważ w żaden sposób nie eskaluję konfliktu. Pokazuję problem, staram się wybiec w przyszłość i dać odpowiednie argumenty Ministerstwu Obrony Narodowej. Mógłbym zadać przewrotne pytanie, czy to nie Gazeta Lokalna swoimi działaniami konfliktuje mieszkańców?Aneta Czyżewska, Gazeta Lokalna: Dlaczego nie poczekał Pan na decyzję MON w tej sprawie? MON jeszcze bada sprawę, czy takie przesunięcie jest możliwe?Burmistrz Daniel Marchewka: Widzę pewną nieścisłość w Pani pytaniach -w pytaniu trzecim wymagano ode mnie konkretów, natomiast obecnie zarzuca mi się, że podejmuję działania. Podkreślam, że moją intencją jest ochrona naszych wspólnych interesów, którymi jest zgoda i rozwój miasta oraz przekazanie w dyplomatyczny sposób sugestii o dyskomforcie mieszkańców do MON.





