Teren dzikiego składowiska odpadów znowu zmienił właściciela. Nowy prezes obiecuje ich uprzątniecie. Jeśli jego deklaracja okaże się kolejną obietnicą bez pokrycia, działki będzie musiało uprzątnąć na własny koszt starostwo powiatowe.
Film ze spotkania na temat nielegalnego składowiska przy Tartakowej: https://vimeo.com/232796345
W środę (6 września) z inicjatywy urzędu miasta w Publicznej Szkole Podstawowej nr 3 na osiedlu Moczyń odbyło się kolejne spotkanie w sprawie nielegalnego wysypiska przy ul. Tartakowej. Padł następny termin usunięcia śmieci zalegających teren byłego zakładu Kontenerów.
W spotkaniu wzięli udział m.in. burmistrz Daniel Marchewka, dyrektor Zbigniew Białkowski, szef Departamentu Infrastruktury i Oświaty, sekretarz miasta Magdalena Wiadomska-Łażewska, Roman Ciszewski, naczelnik Wydziału Gospodarki Nieruchomościami i Ochrony Środowiska, Jacek Stępień, państwowy powiatowy inspektor sanitarny, młodszy aspirant Krzysztof Stankowski z zespołu do walki z przestępczością gospodarczą żagańskiej policji, Maciej Boryna, członek zarządu powiatu żagańskiego oraz Marek Kopta, wicestarosta żagański, a także radni i mieszkańcy osiedla.
– Sprawa budzi wielkie emocje – zaznaczył burmistrz D. Marchewka. – Zaangażowało się w nią wiele służb. Chcemy, żeby informacja na temat podjętych działań trafiła do ludzi, którzy walczą o likwidację dzikiego składowiska.
– Sprawa dotyczyła trzech działek – wyjaśniła sytuację prawną M. Wiadomska-Łażewska. – Dwie znajdowały się w jurysdykcji miasta, na trzeciej pozwolenie na składowanie odpadów innych niż niebezpieczne wydało starostwo powiatowe. Miasto wszczęło postępowanie w sprawie składowania odpadów na dwóch działkach. Firma Laritech uprzątnęła jedną działkę. Wobec tego postępowanie w sprawie oczyszczonej działki zostało umorzone jako bezprzedmiotowe, natomiast jeśli chodzi o drugą, to na początku sierpnia został wydany tytuł wykonawczy nakazujący natychmiastowe wywiezienie odpadów, a także została nałożona kara grzywny w wysokości 30 tys. zł.
Miasto zaalarmowało też wszelkie możliwe instytucje, z organami ścigania, strażą graniczną, służbami ochrony środowiska, itp. – Trwa śledztwo pod nadzorem prokuratury – potwierdził K. Stankowski, policjant zajmujący się przestępczością gospodarczą. – Dla dobra sprawy na razie nie mogę podać żadnych szczegółów.
„Aresztowane” TIR-y
Jeśli chodzi o działkę objętą pozwoleniem starostwa, to powiat cofnął swoją decyzję. Firma odwołała się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Jak twierdzi M. Kopta, to trwało ok. 2 miesięcy, ale SKO podtrzymało decyzję. Potem trzeba było czekać kolejny miesiąc, żeby spółka mogła się odwołać do sądu administracyjnego. 28 sierpnia decyzja się uprawomocniła.
Dzięki uporowi determinacji mieszkańców Moczynia zostały „zaaresztowane” na Tartakowej dwa TIR-y. Jeden nie miał żadnej dokumentacji. Są one obecnie w jurysdykcji generalnego inspektora ochrony środowiska.
Podczas spotkania okazało się, że jeśli spółka nie wywiąże się z nakazu uprzątnięcia terenu, to zgodnie z prawem będzie musiało się tym zająć starostwo. – Oczywiście będziemy się starali pomóc w rozsądnym zakresie – zadeklarował burmistrz.
M. Kopta odpowiedział, że powiat będzie się starał wykorzystać wszelkie możliwe działania zgodne z prawem. Między innymi nakładanie wysokich kar. To jednak będzie trudne, ponieważ starostwu nie udało się ustalić miejsca pobytu zarządu spółki, zaś jej szef zmienił nazwisko. – Zwróciliśmy się z zapytaniem do Ministerstwa Spraw wewnętrznych i Administracji, ale ciągle czekamy na odpowiedź – dodał wicestarosta.
Po wielu zabiegach udało się ustalić, że jako siedziba Laritechu podany jest… sklep w Jeleninie.
Atak świerszczy
Według relacji Jacka Stępnia, szefa powiatowego sanepidu, inspektorzy kilkakrotnie przystępowali do kontroli na Tartakowej, jednak odbijali się od zamkniętej bramy. Wobec tego skontrolowali posesje i firmy w pobliżu składowiska. Gdy zostali w końcu wpuszczeni przez nowych właścicieli stwierdzili, że w belach znajdują się plastiki oraz tekstylia. Zaniepokoił ich fakt, że w okolicach pokazała się nadmierna ilość świerszczy, które nie występują na naszym terenie. Być może zostały przywiezione razem z odpadami. W związku z tym w najbliższym czasie na właścicieli zostanie wydana decyzja nakazująca wykonanie dezynsekcji oraz deratyzacji, żeby wytępić owady i szczury, które też zaczęły się rozmnażać na wysypisku.
Nowy właściciel złożył deklarację
W spotkaniu uczestniczyli nowi przedstawiciele wieczystego dzierżawcy dawnych Kontenerów. Przypomnijmy, że w Krajowym Rejestrze Sądowym jako zarząd firmy Kochee nadal figuruje żagański przedsiębiorca Bolesław Galent (były przewodniczący rady gminy wiejskiej Żagań, ze stowarzyszenia Nasze Miasto, który nabył teren upadłego zakładu od poprzednich władz miasta) oraz Jacek Nowakowski.
Okazało się, że nowym prezesem zarządu jest Janusz Hołowiński, który zaznaczył, że zmiany nie zostały jeszcze wpisane do Krajowego Rejestru Sądowego. Podczas spotkania stwierdził, że wezwał firmę Laritech do usunięcia odpadów, które przeszkadzają mu w prowadzeniu działalności gospodarczej. – Jeśli do 15 września tego nie zrobi, to sami je wywieziemy, a potem obciążymy kosztami Laritech – zadeklarował.
To nie do końca przekonało zebranych. – Przecież wiedzieliście przejmując spółkę, że na jej terenie są śmieci – wytykali ludzie.
– Co zamierzacie robić na Tartakowej? – pytała Maria Romer z Moczynia. – Gdy wcześniej była tam planowana działalność chemiczna, ludzie protestowali. Nie chcemy kolejnej, uciążliwej działalności!
Zebrani nie uzyskali odpowiedzi na wątpliwości. Prezes zasłonił się tajemnicą handlową. Piotr Piotrowski z Moczynia, który od połowy grudnia ub. roku walczy o likwidację dzikiego wysypiska zaznaczył, że na razie nie pozostaje nic innego, jak czekać, aż nowy zarząd spółki spełni swoje obietnice. Potwierdził też, że już wcześniej niewielka ilość odpadów ubyła ze składowiska.
– Działki z wysypiskiem są dzierżawione i sprzedawane – denerwowali się ludzie. – Pojawiają się wciąż nowe firmy, a faktyczny sprawca, który sprowadził do nas odpady z całej Europy śmieje się w nos mieszkańcom osiedla i służbom.
– Zarówno zaufanie ludzi, jak i nasze zostało narażone na szwank – podsumował burmistrz D. Marchewka. – Było już kilka terminów wywózki śmieci. Po spotkaniu radnych opozycji z panem Galentem odpady miały być wywiezione do 10 czerwca, potem minął kolejny termin w sierpniu. Mamy firmę, która na własny koszt chce wywieźć odpady i będziemy się jej bacznie przyglądać.
Nowi przedstawiciele Kochee zapowiedzieli, że jeśli Laritech nie pozbędzie się śmieci, to po 15 września sami się tym zajmą, zaś całe przedsięwzięcie będzie trwało ok. 1,5 miesiąca.
(mt)
Fot. Adam Żyworonek
Podczas spotkania na osiedlu Moczyń było wiele emocji i padły deklaracje, że śmieci z Tartakowej zostaną uprzątnięte w ciągu najbliższych 2 miesięcy.
©℗ Materiał oraz zdjęcia są chronione prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie artykułu i zdjęć tylko za zgodą Urzędu Miasta Żagań.





