– W okresie świątecznym do naszego przytuliska trafiło wiele psów – apeluje wolontariuszka Iwona Danieliszyn. – Apeluję do wszystkich, którzy chcą kupić psa jako prezent, czy też przygarnąć go do domu, żeby dobrze się zastanowili. Bo to nie przedmiot, który można wyrzucić, gdy się znudzi, a żywe stworzenie, które będzie z nami żyło przez najbliższych kilkanaście lat.

O świadome adopcje porzuconych psów z przytuliska przy Zakładzie Gospodarki Mieszkaniowej apeluje również burmistrz Daniel Marchewka, który wraz z żoną przygarnął dwa psy. Jednego z przytuliska, drugiego z ulicy.

Liwia Wojtysiak i Michał Wnęta, uczniowie żagańskiego LO odwiedzają psy dwa razy w tygodniu, w piątki i soboty. A jeśli nie mają zajęć, to udaje im się częściej. – Wraz z innymi wolontariuszami zajmujemy się głównie wyprowadzaniem psów, czesaniem ich, sprzątaniem kojców, itp. – mówią. – Dzięki nam obcują z ludźmi. Gdyby nie wolontariusze, to siedziałyby w kojcach i nie wychodziły na zewnątrz, przez co by dziczały.

W tej chwili w przytulisku jest 16 psów. Część z nich została skrzywdzona przez ludzi, inne trafiły do kojców ciężko chore. Wszystkie wypatrują przychodzących na teren ZGM ludzi. Tych, których znają, witają radosnym szczekaniem. Obcych się boją.

Misia została przywieziona z ul. Żółkiewskiego. Żyła dziko w okolicach budynku socjalnego i pobliskich ruin. Przez dłuższy czas towarzyszył jej inny pies. Mieszkańcy bloku mówili, że to jej syn. Teraz nie wiadomo, co się z nim stało. Misia miała na brzuchu ogromny, krwawiący guz. Przeszła operację weterynaryjną. Już się dobrze czuje, ale niechętnie wychodzi z budy. Nie wybiega ze szczekaniem tak, jak inne zwierzaki.

Obok, po kolejnym kojcu biega spora, wilkowata suczka. Jeszcze nie ma imienia. Gdy trafiła do przytuliska, okazało się, że cierpi na zaawansowane ropomacicze. Konieczna była operacja ratująca jej życie. Jej sąsiadką jest Saba, znaleziona w lasku przy ul. Żelaznej. – Przez długi czas nie chciała jeść, ani wejść do budy – opowiada Liwia Wojtysiak. – Teraz daje się głaskać i czesać. Bardzo się zmieniła. – Być może zmienimy jej imię, żeby dać szansę na nowe życie i nowy dom – dodaje Iwona Danieliszyn.

Strażnicy miejscy skierowali już do prokuratury sprawę byłego właściciela Saby, który przywiązał ją do drzewa i zostawił. Będzie odpowiadał za znęcanie się nad zwierzęciem. A suczka potrzebuje nowego domu.

Na szczęście są ludzie, którym los skrzywdzonych zwierzaków nie jest obojętny. Wolontariusze stworzyli całą sieć adopcyjną i śledzą dalsze losy swoich podopiecznych. Jednymi z osób adoptujących są panie Anna Chochła i Monika Chabiniak. Przygarnęły psiaki z przytuliska i apelują o świadome adopcje do innych ludzi.

Wioletta i Jan Sosnowscy dali dom znajdzie. – Po śmierci naszej Nory postanowiliśmy adoptować psa z przytuliska – opowiada Jan Sosnowski. – Gdy tam przyjechaliśmy, od razu nawiązało się porozumienie między nami, a Kają. Wiedzieliśmy, że to właśnie ona. Myślę, że dla niej my też staliśmy się bliskimi ludźmi.

Losy Kai były również tragiczne. Została znaleziona we wrześniu, po Jarmarku Michała. Ktoś przywiązał ją do drzewa na parkowej wyspie, w miejscu mało uczęszczanym i pozostawił na śmierć. Strażnicy miejscy ustalili, że pochodzi ze Starego Żagania. Sprawa trafiła do organów ścigania. – Przychodziliśmy do niej przez trzy tygodnie praktycznie codziennie – wspomina J. Sosnowski. – W końcu po kwarantannie mogliśmy zabrać ją do domu. Widać, że była bita, bo często się kuliła. Na początku ciągle piszczała i wymagała głaskania i naszej obecności. Czuła się niepewnie. Teraz jest już dużo spokojniejsza i daje nam mnóstwo miłości. Jedynym problemem jest jej koegzystencja z naszymi kotami. Jest o nie zazdrosna i goni je. Ale mam nadzieję, że jeszcze trochę czasu minie i nauczą się razem żyć.

J. Sosnowski zachęca do adopcji porzuconych psów. Warto stworzyć dla nich nowy dom, a one odwdzięczą się całym sercem. Skoro możemy pomóc, zróbmy to.

My też gorąco apelujemy o świadome adopcje zwierzaków, po konsultacjach z własną rodziną. Nie róbmy bliskim żywych prezentów, które gdy się znudzą, mogą trafić na ulicę. Pies, czy kot, to nie rzecz. One czują i cierpią. Nie pozwólmy ich krzywdzić.

Małgorzata Trzcionkowska

Fot. Adam Żyworonek

Psy z żagańskiego przytuliska czekają na adopcje. Do zdjęcia czołówkowego pozuje przepiękna Kaja. We wrześniu ub. roku została przywiązana do drzewa i skazana na śmierć. Na szczęście znalazła dobry dom i kochających ludzi.

©℗ Materiał oraz zdjęcia są chronione prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie artykułu i zdjęć tylko za zgodą Urzędu Miasta Żagań.